Judykatura 2.0 szuka jednocześnie po słowach i po znaczeniu — dlatego pytanie zadane zwykłym, ludzkim zdaniem działa tu lepiej niż zestaw słów kluczowych. Poniżej: czego szuka wyszukiwarka, jak formułować pytania, czego unikać i co jeszcze dostajesz razem z dostępem.
Zwykła wyszukiwarka porównuje litery: nie znajdzie decyzji o „trackerach”, gdy wpiszesz „cookies”. Nasza pracuje dwoma torami naraz — i sama decyduje, który postawić na pierwszym miejscu. Nie musisz wybierać trybu.
Znajduje dokładnie to, co wpisałeś — i takie trafienia zawsze idą na górę listy.
Znajduje dokumenty o tym samym sensie, choćby używały zupełnie innych słów — i innego języka.
Każda zasada z przykładem: po lewej pytanie, które osłabia wynik, po prawej to samo pytanie zadane skutecznie.
Nie musisz trafić w sformułowanie, którego użył organ. Opisz sytuację tak, jak opowiedziałbyś ją koledze z zespołu.
Trzy tematy w jednym zdaniu rozmywają wynik — wyszukiwarka dzieli uwagę między nimi. Zadaj trzy pytania po kolei; każde zbierze własny komplet dokumentów.
Słowa pospolite („dane”, „firma”, „problem”) występują w dziesiątkach tysięcy dokumentów i niczego nie zawężają. Terminy branżowe — przeciwnie: to one wskazują właściwą półkę.
Sygnatura, numer sprawy albo ECLI są wyszukiwane dosłownie i lądują na szczycie listy. Jeżeli takiego dokumentu nie mamy, dostaniesz uczciwą informację, że go nie znaleziono — zamiast odpowiedzi zbudowanej wokół czegoś innego.
Fragment uzasadnienia w cudzysłowie jest szukany słowo w słowo. To najszybsza droga do dokumentu, z którego pochodzi zdanie widziane w cudzym piśmie.
Twoje pytanie jest zestawiane z korpusem niezależnie od języka dokumentu. Polskie zdanie odnajdzie decyzję hiszpańskiego organu i wyrok niemieckiego sądu — łącznie z tymi, których nikt nie przetłumaczył. Treść zostaje w oryginale, żebyś czytał to, co naprawdę napisano.
Hasło wystarczy, gdy szukasz dokumentów do samodzielnej lektury. Gdy chcesz gotowej odpowiedzi z przypisami, zadaj pytanie tak, jak zadałbyś je człowiekowi — z czasownikiem i znakiem zapytania.
Sześć rzeczy w pytaniu podnosi trafność najbardziej.
Im rzadsze i bardziej fachowe pojęcie, tym mocniejszy sygnał. „Cookie wall”, „ocena skutków”, „współadministrowanie” działają, „sprawa RODO” — nie.
Dopisz to, co zawęża: artykuł, rodzaj naruszenia, branżę, rolę (administrator, podmiot przetwarzający), etap postępowania.
Krótki opis stanu faktycznego niesie więcej znaczenia niż pojedyncze słowa — a właśnie znaczenie porównuje drugi tor.
Pytaj w języku, w którym myślisz. Bariera językowa dotyczy czytania dokumentu, nie jego znalezienia.
Pole przyjmuje 600 znaków. To miejsce na pytanie, nie na wklejone pismo — dłuższy tekst rozmywa, zamiast zawężać.
Pierwsze pytanie bywa zwiadem. Zobacz, co wróciło, i zadaj drugie — węższe, z terminem, który podpowiedziały wyniki.
Warto to wiedzieć, bo tłumaczy, dlaczego niektóre pytania działają lepiej od innych.
Pytanie idzie równolegle do wyszukiwania dosłownego i znaczeniowego. Wykryta sygnatura jest szukana słowo w słowo.
Powstaje paczka pełnych dokumentów — z limitem na jedno źródło, żeby nie zdominował jeden urząd. Wytyczne EROD i wyroki TSUE mają wyższą wagę, osobne miejsca rezerwujemy dla samych aktów prawnych.
Odpowiedź powstaje wyłącznie z treści tych dokumentów. Nic nie jest dopisywane „z pamięci” — gdy w materiale nie ma odpowiedzi, dostaniesz taką informację.
Sygnatury, numery spraw i kwoty z odpowiedzi są sprawdzane, czy naprawdę występują w źródłach. Każdy przypis otwierasz i czytasz w oryginale.
Tryb z odpowiedzią AI jest dodatkiem do wyszukiwania, a nie warunkiem korzystania — lista dokumentów działa bez niego.
Kliknij, żeby zobaczyć, jak wygląda dobre pytanie w praktyce. Odpowiedź z przypisami wymaga zalogowania.
Pod wyszukiwarką pracuje stały, automatyczny monitoring źródeł urzędowych z całej Unii. Codziennie, bez udziału człowieka, sprawdza, czy pojawiło się coś nowego — i wprowadza to do bazy w pełnej treści. To dlatego wyniki są aktualne, a nie „z ostatniego przeglądu”.
118 źródeł urzędowych sprawdzanych automatycznie, wiele razy w ciągu doby.
PDF, HTML, XML, a nawet skany — do bazy trafia cały tekst dokumentu, nigdy sam odsyłacz ani streszczenie.
Odsiew materiału spoza zakresu, sprawdzenie kompletności treści, uporządkowanie daty, organu i sygnatury.
Dokument staje się wyszukiwalny oboma torami — dosłownie i po znaczeniu — razem z resztą korpusu.
Nowości trafiają do porannego przeglądu i do Aktualności, żebyś wiedział o nich przed konkurencją.